Aktualna wiadomość

Fragment z dziennika współczesnego (4)

158.

Znalazłem się tego roku w kręgu literatury Jamesa Clavella, (ur. 1921, zm. 1994) – pisarza, scenarzysty, reżysera, weterana II wojny światowej, najbardziej znanego ze swojej serii powieści osadzonych w realiach azjatyckich i ich filmowych adaptacji. Urodził się w Australii, później przyjął obywatelstwo amerykańskie. Jego dorobek, za namową mojej żony umieściłem w swoim wygodnym czytniku (zwłaszcza podczas podróży). Czytam szóstą powieść Whirlwind, (po polsku: zawirowanie powietrza, trąba powietrzna, cyklon?) ostatnią z spośród jego powieści. Mam za sobą lekturę azjatyckiego Pięcioksięgu, teraz wkraczam w literacką rzeczywistość osadzoną w realiach wydarzeń z 1979 roku w Iranie; tłem akcji jest więc upadek monarchii irańskiej oraz początki rządów ajatollaha Chomeiniego. Jak rozwijała się sytuacja irańska, wiemy doskonale, ponieważ państwo religijne, islamistyczne, na Bliskim Wschodzie stało się piorunującym środkiem zapalnym głównie z powodu rozwijania przez Iran technologii jądrowej dla celów militarnych. Pojawiają się incydenty a ci, którzy wciąż powinni zachowywać zimną krew, kipią. Pisząc o tamtym okresie przemian Clavell intuicyjnie wyczuł, gdzie jest miejsce zapalne.


Powieść otwiera przysłowie wywodzące się ze Starego Testamentu (Oz 8, 7):
Bo iż wiatr siali,
wicher też żąć będą
Znane, prawda, a przynajmniej podobne do znanego z Biblii Tysiąclecia: Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę. Cytat wyjęty z powieści Clavella w tłumaczeniu Michała Jankowskiego pochodzi z Biblii Gdańskiej – przekładu Biblii na język polski z roku 1632 dokonanego wspólnie przez braci czeskich i kalwinistów. Stało się ono jednym z najpopularniejszych polskich tłumaczeń protestanckich.

Więcej…

Esej

A. Wołosewicza krajobraz spod zatrzymanych słońc

O nowej książce Andrzeja Wołosewicza kilka osobistych refleksji - Grzegorz Trochimczuk

Okadka Woosewicz maa

Byłem na spotkaniu z Andrzejem Wołosewiczem, filozofem i poetą w jednej osobie. Okazją stała się nowa książka poetycka krajobraz spod zatrzymanych słońc[1], którą otrzymałem gratis od autora w zamian za pomoc w przygotowaniu wizualnej prezentacji spotkania w formie plakatu okolicznościowego. Mam ‒ obok literackiego ‒ dryg graficzny i niekiedy sposobność ujawnienia go zainteresowanym.

Czytałem książkę A. Wołosewicza we własnym zaciszu  i nie mogłem nadziwić się jak mało o autorze i jego nowym literackim wcieleniu zostało powiedziane podczas publicznej prezentacji w Domu Literatury. Bronią się jedynie recytacje utworów w wykonaniu profesjonalisty, okraszone niezbyt głęboką spowiedzią głównego bohatera promocji poświęconą opisaniu niektórych tajników jego pisarstwa, na przykład skąd bierze inspiracje dla wierszy.

Andrzej, mogę użyć imienia z racji naszego koleżeństwa, przede wszystkim pisze interesująco. Historie, które pojawiają się na kolejnych stronach książki, przykuwają uwagę, można śledzić bez większych trudności jak jest tok rozumowania twórcy (czyli jest zrozumiały jako pisarz) i zaskakują przyjemnie rekapitulacją albo pointą. Przykład pierwszy z brzegu można wziąć z wiersza Codzienne wychodzenie z raju, który odkrywając przed nami zwyczajne czynności kobiety i mężczyzny, rekapituluje: o 7 rano biorą na siebie grzechy świata / i wychodzą w nierajską codzienność.

Więcej…

Nowy wiersz

Turniej

Wiersz nagrodzony przez Jury Turnieju Jednego Wiersza podczas 48.Warszawskiej Jesieni Poezji w dn. 13 października 2019 r. w Warszawie

Teofil Ociepka artmuseum 3

Dawno, dawno temu…

pryszczaty poeta w wykoślawionych butach w przedsionku Hybryd
spojrzał przez dym i jazz. Traf! ‒ Czerwonej Róży rodził mit.

Zapłonęło serce, żar
w winie u Fukiera gasł.
Z popiołu postawał warszawski poemat,
ale świt przespało wiele ulic Warszawy.
Jednego wiersza! tak mało! tak mało

Więcej…

Promocje

Książka serdeczna

Jan Cichocki

Abyś żył
musi bić twoje serce
w nieprzerwanej pogoni

Grzegorz Trochimczuk jest poetą wyrafinowanym, intelektualnym, nieustannie poszukującym. Jego strofa lekka, barwna i dźwięczna, ale przecie zza nadwkrzańskiej mgły czy kontemplacji kaukaskich wierchów, klangoru żurawi w oddali, codziennej krzątaniny, co i raz daje znak pytanie o byt, o trwanie człowiecze.
Było mi dane zapoznać się z tą książką zanim zaczerniła kartki papieru. Grzegorz Trochimczuk nosił się z nią od dłuższego czasu, rozważał warianty, szukał odpowiedzi na wątpliwości. Rozmawialiśmy. I oto jest.
Teraz piszę te słowa, żeby komplementować Autora, ale też zachęcić każdego z was do wzięcia jej do ręki, do przeczytania. Tylko ostrzegam: wciąga. Można nie oderwać się do rana.
To piękna ale i dziwna książka.

Więcej…

Shyhta

czasopismo literackie rzeszowsko-warszawskie pod patronatem Związku Literatów Polskich O/Warszawa